Reklamowe wpadki tłumaczy

Tłumaczenie tekstów marketingowych nie należy do łatwych zadań, problematyczne jest zwłaszcza tłumaczenie sloganów reklamowych.To duże wyzwanie dla tłumacza.

Najczęściej hasła reklamowe są tworzone z wykorzystaniem gier słownych, aluzji kulturowych, odnośników do tradycji lub zdarzeń znanych w danym kraju. Z tego też powodu bardzo często nie istnieje właściwy odpowiednik w języku docelowym.

W procesie tłumaczenia sloganów reklamowych najważniejszy jest kontekst językowo-kulturowy, który musi być odpowiednio dobrany pod kątem odbiorcy hasła reklamowego. Jeżeli tłumacz nie zwróci uwagi na konotacje, jakie dany slogan ma w języku obcym-docelowym, konsekwencje mogą być bardzo poważne.

Reklamowana, za pomocą źle przetłumaczonego sloganu, marka może narazić się nie tylko na wyśmianie przez potencjalnych klientów ale też na poważne problemy osłabiające markę i status firmy.

Przykładem niech będzie slogan „Fly in leather”, czyli „Lataj na skórze” albo „Lataj w skórze”, który miał reklamować wysoki standard  oferowany w klasie biznes na liniach American Airlines w Meksyku.

Slogan został przetłumaczony na język hiszpański i brzmiał „Vuelo en Cuero”. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że tłumacz przeoczył fakt ,że w języku potocznym zwrot „en cuero” znaczy po prostu „nago”. I tak „Fly in leather” stało się „Fly Naked”.

Meksykańscy biznesmeni nie mieli ochoty na uprawianie drogiego naturyzmu na dużych wysokościach i nie skorzystali z oferty American Airlines.

Aby zapobiec tego typu wpadkom można skorzystać z dwóch rozwiązań.Jednym z nich  jest tłumaczenie dosłowne tekstu hasła reklamowego, po czym jego ponowne opracowanie przez copywritera, albo zaproponowanie dwóch wersji tekstu – tej dosłownej i nieco odbiegającej od oryginału, ale mającej podobny wydźwięk.

Ale to zadanie dla ekspertów i zawsze z nich korzystajmy w takich sytuacjach, a sukces pewny!

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Zobacz również:

Dodaj komentarz